Polska zajęła trzecie miejsce w konkursie drużynowym Pucharu Świata w skokach narciarskich w Zakopanem. Wygrała Norwegia przed Austrią.

Wszyscy zadają sobie pytanie po dwóch konkursach w Zakopanem, czy doskonała postawa polskich skoczków wynika bardziej ze znajomości Wielkiej Krokwi czy z powrotu do wielkiej w ostatnich latach formy polskich skoczków, a zwłaszcza Kamila Stocha, złotego medalisty olimpijskiego.

Polacy wystąpili w sobotę na Wielkiej Krokwi w składzie Andrzej Stękała, Maciej Kot, Stefan Hula i Kamil Stoch. Najlepiej skakał Stoch. W pierwszej serii – 134,5 m, a w drugiej 132 m. Dwukrotny złoty medalista olimpijski w nieoficjalnej klasyfikacji indywidualnej uplasował się na 5. pozycji. Pierwszy był Norweg Kenneth Gangnes..W ekipie biało-czerwonych dobrze także wypadł Maciej Kot, który skoczył 130,5 i 131 m. Dobrze spisali się też debiutant Stękała oraz Hula, niesieni dopingiem ponad dwudziestu tysięcy widzów.

Aż dziewięciu Polaków zakwalifikowało się do  niedzielnego konkursu indywidualnego, a sześciu dostało się do drugiej serii. Niestety, tylko Kamil Stoch znalazł się w czołówce kończąc konkurs na ósmym miejscu. „Zawody w Zakopanem oceniam na plus. Zrobiłem krok do przodu, choć przyznam, że marzyłem o podium. Zabrakło trochę szczęścia, szczególnie w drugiej serii. Teraz trzeba się skupić na kolejnych zawodach, nie odpuszczamy. Może przełamaliśmy złą passę. Dziękuję wspaniałym kibicom” – powiedział po konkursie K. Stoch.

Zwyciężył Austriak Stefan Kraft. Drugi był jego rodak Michael Hayboeck, a trzeci lider klasyfikacji generalnej Słoweniec Peter Prevc. Na 12. pozycji uplasował się Maciej Kot, na 16. Dawid Kubacki, na 17. Andrzej Stękała, na 21. Stefan Hula i na 27. Jakub Wolny.

Grupa LOTOS była głównym sponsorem zawodów i wszyscy skoczkowie skakali z napisem LOTOS na piersi. Wśród rzeszy kibiców był m.in. prezydent RP Andrzej Duda z małżonką. Po konkursie prezydent wręczył zwycięzcy puchar.
Dwa następne konkursy PŚ odbędą się w najbliższy  weekend w japońskim Sapporo.

Tak jakby pokonali Real

Trefl Modena

Zwycięstwo 3:2 siatkarzy LOTOSU Trefla nad włoskim zespołem DHL Modena dziennikarze nazwali wielką sensacją, porównując ten zespół do piłkarskiego Realu lub Barcelony. Zdawało się, że Modena, zespół naszpikowany gwiazdami, jeden z głównych kandydatów do zwycięstwa w europejskiej Lidze Mistrzów, jest nie do pokonania. Tym bardziej, że nie zagrał kontuzjowany Mateusz Mika, a mecz odbywał się na neutralnym terenie, w hali w Gdyni, a nie w Ergo Arenie. Gdynia okazała się szczęśliwa dla LOTOSU.

LOTOS Trefl Gdańsk – DHL Modena 3:2 (25:22, 21:25, 26:24, 22:25, 15:13). Najwięcej punktów dla LOTOSU zdobyli Troy – 26 i Hebda – 19.

LOTOS Trefl awansował już do następnej rundy Ligi Mistrzów i weźmie udział w fazie play off, w której z 12 drużyn wyłonione zostaną 3 zespoły, które wraz z gospodarzem turnieju Final Four zagrają o tytuł. Ostatni mecz grupowy LOTOS rozegra 26 stycznia w Nowym Sadzie z Vojvodiną.

W Monte Carlo bez punktów

Pechowo zakończył się start Roberta Kubicy, wraz z pilotem Maciejem Szczepaniakiem, w Rajdzie Monte Carlo. Po dwóch odcinkach specjalnych zajmowali ósme miejsce. Na trzecim oesie ich Ford Fiesta zsunął się z drogi na oblodzonym zakręcie, przy prędkości zaledwie 25 km/h i uderzył w drzewo. Dodatkowo w auto uderzyło jeszcze inne auto, w wyniku czego zniszczyło się zawieszenie. Okazało się w warsztacie, że samochodu Kubicy nie da się do jutra naprawić, więc nie mógł kontynuować startów. Rajd Monte Carlo wygrał Sebastien Ogier.

Kubica
Dziennikarze piszą, że choć Kubica jest na liście zgłoszeń do kolejnej imprezy – Rajdu Szwecji, to nie potwierdził, że tam pojedzie. Polak nie wyklucza rezygnacji ze startów w rajdach i powrotu na tory wyścigowe, gdyż nie znalazł miejsca w fabrycznym zespole, a bez wysokiego budżetu i bez wsparcia szerokiego fabrycznego teamu raczej w WRC nie ma się szans na sukces.

Jednak wysokie rajdowe umiejętności Kubicy doceniają specjaliści. W rankingu najlepszych kierowców rajdowych w 2015 r. czasopisma „Autosport” zajął szóste miejsce wygrywając z kilkoma kierowcami fabrycznymi.

„To zdumiewające, ale jest spora grupa osób, która kwestionuje umiejętności Roberta Kubicy. Mam pomysł: gdy spadnie śnieg, weźcie swoje auto, wyłączcie wszystkie elektroniczne systemy wspomagające jazdę i spróbujcie wejść na ręcznym w zakręt i opanować auto. Och i zróbcie to trzymając w prawej ręce kubek z kawą. Biorąc pod uwagę jego ograniczenia, to właśnie robi Kubica cały czas.” – pisał David Evans.
„W tym roku, gdy wszystko u niego było w porządku, pokazywał czemu uważano, że byłby mistrzem świata F1. Jeśli byłaby jakaś sprawiedliwość na świecie, zostałby rajdowym mistrzem świata” – dodał dziennikarz Autosportu.

Kubica, startując prywatnym autem, nie wygrał wprawdzie żadnego rajdu, ale ośmiokrotnie triumfował na odcinkach specjalnych. Evans wziął pod uwagę to, że często Kubica nie mógł pokazać pełni umiejętności przez problemy z samochodem lub zespołem.

Bogusław Posmyk

Udostępnij