Jak poinformował BiznesAlert.pl powołując się na „Financial Times” i źródło w UOKiK, urząd antymonopolowy dał konsorcjum Nord Stream 2 cztery tygodnie na udzielenie odpowiedzi na zastrzeżenia zgłoszone w odniesieniu do planów koncentracji przy projekcie gazociągu o tej samej nazwie.

UOKiK zgłosił zastrzeżenia do projektu na gruncie prawa antymonopolowego. W przekonaniu Urzędu Nord Stream 2 może wzmocnić dominującą pozycję Gazpromu na rynku i zaszkodzić w ten sposób konkurencji. Konsorcjum miało dwa tygodnie na odpowiedź, ale UOKiK skorzystał z prawa do wydłużenia tego okresu do miesiąca. Strony mogą dojść do porozumienia lub spotkać się w sądzie, jeżeli w razie braku porozumienia UOKiK zablokuje koncentrację.

– Piłka jest po ich stronie – powiedział przedstawiciel Urzędu pragnący zachować anonimowość. – Na razie nie odpowiedzieli na nasze obawy ani nie przedstawili środków zaradczych będących odpowiedzią na nasze zastrzeżenia – poinformował w rozmowie z „Financial Times”.

– Mamy dosyć napięty grafik, a kilkumiesięczne opóźnienie może mieć poważne skutki dla całościowego terminarza przedsięwzięcia – mówi „Financial Times” źródło w konsorcjum. Przyznało ono już kontrakty na zapewnienie stalowych rur, których pierwsza transza ma dotrzeć we wrześniu tego roku. Mimo to Gazprom zapewnia o tym, że nie będzie rewizji planu budowy gazociągu.

Rosyjski „Kommiersant” sugerował, że możliwy jest polityczny kompromis wokół zastrzeżeń UOKiK. Polska mogłaby wycofać je w zamian za gwarancje, że Nord Stream 2 nie będzie miał negatywnego skutku dla polskiego rynku ani nie ograniczy dostaw do Polski z rynku niemieckiego. Inną opcją jest budowa gazociągu przez Gazprom bez partnerów. To rozwiązanie byłoby jednak dużym obciążeniem dla rosyjskiej firmy, która w dobie taniej ropy naftowej i sankcji gospodarczych wobec Gazprombanku, może mieć problem z zebraniem 11 mld dolarów na realizację projektu. Z kolei sprzedaż akcji Nord Stream 2 pomimo zastrzeżeń UOKiK narazi akcjonariuszy na kary.

Kolejnym etapem pozyskiwania zgód dla projektu będzie uzyskanie zgód środowiskowych z Finlandii, Szwecji, Danii i Niemiec. Estończycy, Polacy i Litwini zaapelowali już do Kopenhagi o zablokowanie budowy Nord Stream 2 poprzez nieudzielenie takiej zgody – czytamy w BiznesAlert.pl.

Nord StreamNord Stream AG

– Zastrzeżenia Urzędu Ochrony Konkurencji i Klientów (UOKiK) wobec projektu Nord Stream oczywiście nie przesądzą o jego zarzuceniu. Formalne zgłoszenie tych zastrzeżeń przez polskiego regulatora stanowi jednak istotny punkt odniesienia w dyskusji nad rosyjskim projektem na poziomie Unijnym i międzynarodowym – ocenia Paweł Nierada, ekspert rynku energii.

Podkreśla, że te zastrzeżenia przyszły w ważnym momencie. – Jak wiemy, w Danii trwa obecnie dyskusja nad wydaniem zgody na prowadzenie rur Nord Stream 2  przez duński obszar ekonomiczny Bałtyku. Również Komisja Europejska ma dużo zastrzeżeń co do zasadności projektu Nord Stream i to zarówno natury ekonomiczno-rynkowej, jak i politycznej.

– Krytyczne stanowisko polskiego regulatora jest kolejnym argumentem w trwającej dyskusji. Być może bezpośrednio nie spowoduje ono wstrzymania realizacji projektu Nord Stream 2 to jednak jest wyraźnym, merytorycznym głosem w trwającej dyskusji, podkreślającym fatalne skutki planowanej inwestycji dla rynku i bezpieczeństwa energetycznego w regionie – ocenia ekspert Instytutu Sobieskiego.

– Pozostaje zatem mieć nadzieję, że zastrzeżenia polskiego UOKiK na tyle wzmocnią pozycję sceptyków rosyjskiego projektu, że nie uda się zrealizować go „na skróty” i jego proponenci będą musieli zapewnić, że będzie on w najdrobniejszych szczegółach zgodny z obowiązującymi w UE regulacjami. Choć sądzę, że realizacją takiego autentycznie wolnorynkowego projektu Nord Stream 2 Rosjanie raczej nie będą już zbytnio zainteresowani – skwitował Nierada.

Udostępnij