tankowiec ropa meksyk

Według kartelu naftowego OPEC nadpodaż ropy na rynkach światowych utrzyma się do 2017 roku. Powodem ma być odporność przemysłu wydobywczego w USA na spadek cen ropy.

Jak informuje Financial Times, kartel podniósł prognozę podaży spoza jego państw członkowskich na ten i przyszły rok. Tymczasem według jego szacunków zapotrzebowanie ma spaść dużo poniżej rekordowej podaży w wysokości 33 mln baryłek dziennie notowanej obecnie.

Wzrost prognozowanej nadwyżki podważa nadzieje części producentów z OPEC, że rynek zrównoważy się i pozwoli na powrót wartości baryłki do poziomów nienotowanych od połowy 2014 roku.

Pod koniec miesiąca w Algierii odbędzie się spotkanie OPEC, na którym może zapaść decyzja o ewentualnej koordynacji polityki naftowej, na przykład poprzez wspólne zamrożenie poziomów wydobycia. Arabia Saudyjska i Rosja zadeklarowały, że są gotowe do ściślejszej współpracy w tym zakresie. Iran ostrożnie poparł koordynację. Żaden z krajów nie zadeklarował jednak gotowości do zamrożenia produkcji.

Kraje OPEC zwiększają wydobycie ropy, które obecnie osiągnęło rekordowy poziom 33,2 mln baryłek dziennie. To o ponad 1 mln baryłek dziennie więcej w stosunku do 2015 roku. Zapotrzebowanie na ropę kartelu jest szacowane na 31,67 mln baryłek dziennie w 2016 i 32,48 mln baryłek na dzień w 2017 roku. Będzie zatem nadwyżka produkcji.

Podaż spoza kartelu ma rosnąć i dołożyć do nadwyżki ponad 750 tysięcy baryłek dziennie, jeżeli wydobycie w OPEC pozostanie na obecnych, rekordowych poziomach. Wydobycie spoza kartelu ma w 2017 roku wynieść średnio 56,52 mln baryłek dziennie, czyli o 350 tysięcy baryłek więcej, niż prognozowano w zeszłym miesiącu.

Powodem rewizji ma być odporność przemysłu wydobywczego w USA na spadek cen ropy, a także wznowienie prac przy złożu Kaszagan w Kazachstanie, które ma być eksploatowane w tym roku. To najdroższy projekt naftowy na świecie. Na przeszkodzie do jego realizacji stanęły problemy techniczne. W konsorcjum znajdują się najwięksi gracze: Shell, Exxon Mobil, Total, ENI i CNPC. Projekt został zawieszony w 2013 roku. Ma zostać wznowiony w październiku ze wstępnym wydobyciem 75 tysięcy baryłek dziennie w listopadzie.

Analitycy spodziewają się zwiększonej podaży ze złóż Morza Północnego, rosyjskich, brazylijskich i amerykańskich. Przekonują, że porozumienie naftowe o zamrożeniu wydobycia nie wpłynie znacząco na ceny ropy. Tylko skoordynowane ograniczenie podaży, na które żaden z uczestników wojny cenowej nie ma ochoty, mogłoby przynieść ulgę rynkowi.

W tym kontekście propagandowe materiały o tym, że porozumienie naftowe jest bliskie, tracą moc. Nawet gdyby doszło do zgody Rosji, Arabii Saudyjskiej i Iranu o zamrożeniu produkcji, co jest mało prawdopodobne, to nie wystarczy. Umowa o wspólnym obniżeniu jej nie wchodzi w grę. Amerykanie zaś nie zamierzają ograniczać wydobycia, a to od nich w dużym stopniu zależy podaż na rynku.

Jedynie wypowiedzi sztabu republikańskiego kandydata na prezydenta USA Donalda Trumpa zapowiadają coś innego. Byłoby to jednak niezgodne z interesem przemysłu wydobywczego w Stanach, więc ten polityk znajdujący się pod wpływem lobby naftowego, nawet jeśli wygra wybory z Demokratką Hillary Clinton, może swej obietnicy nie zrealizować.

KOMENTARZ

Wojciech Jakóbik

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl

Strona główna

na zdj. – Tankowiec w Maracaibo

Udostępnij